Ile kosztuje tłumaczenie symultaniczne konferencji? Cennik 2026

Natalia Wróblewska
Natalia Wróblewska Event & Media Producer
25 sierpnia 2026 20 min czytania 3,993 słów

Ile kosztuje tłumaczenie symultaniczne konferencji?

Tłumaczenie symultaniczne jednodniowej konferencji z jednym językiem obcym kosztuje w Polsce od 6 000 do 11 000 zł netto. W tej kwocie mieści się komplet: dwoje tłumaczy pracujących na zmianę, dźwiękoszczelna kabina, konsole tłumaczy, promienniki podczerwieni, 100–150 odbiorników dla uczestników oraz technik obsługujący system przez cały dzień. Honoraria tłumaczy stanowią zwykle 55–70% rachunku, sprzęt wraz z obsługą — resztę. Każdy kolejny język podnosi budżet o 4 000–7 500 zł, bo wymaga własnej kabiny, własnej pary tłumaczy i dodatkowego kanału w systemie. Trzy zmienne przesuwają tę kwotę skokowo: liczba odbiorników powyżej 300 sztuk, specjalizacja tematyczna (medycyna, prawo, finanse to dopłata 15–30%) oraz drugi dzień wydarzenia, który jest tańszy od pierwszego o 10–20%, bo sprzęt stoi już zmontowany i skonfigurowany.

Poniższa tabela pokazuje, jak rozkłada się budżet w trzech najczęściej zamawianych konfiguracjach. Wszystkie kwoty są netto, za jeden dzień konferencji, przy montażu w przeddzień lub wczesnym rankiem.

Orientacyjne widełki tłumaczenia symultanicznego, Polska 2026
Konfiguracja Zespół tłumaczy Sprzęt i technik Razem netto
1 język, 100 uczestników, 6 godzin 3 600–6 000 zł 2 400–5 000 zł 6 000–11 000 zł
2 języki, 300 uczestników, pełny dzień 7 200–12 000 zł 4 500–9 000 zł 11 500–21 000 zł
4 języki, 800 uczestników, kongres 2-dniowy 26 000–44 000 zł 14 000–26 000 zł 40 000–70 000 zł

Skąd te liczby i na ile są wiążące. Wszystkie kwoty w tym artykule to szacunkowe widełki rynkowe dla Polski w 2026 roku, podane po to, żeby dało się zaplanować budżet i rozmawiać z wykonawcą konkretami. Nie są cennikiem ani ofertą. Realna wycena zawsze różni się od tabeli, bo zależy od rzeczy, których nie da się ująć w widełkach: kombinacji języków i dostępności tłumaczy z daną parą, stopnia specjalizacji tematu, liczby godzin ponad standardowy blok, układu sali i miejsca na kabiny, terminu w sezonie oraz tego, czy materiały do przygotowania trafiają do tłumaczy tydzień wcześniej, czy dzień przed. Dwie konferencje dla tej samej liczby osób potrafią różnić się ceną dwukrotnie i obie wyceny są uczciwe.

Rozstrzał wewnątrz każdego wiersza bierze się z trzech rzeczy, które zaraz rozłożymy na czynniki pierwsze: liczby godzin przypadających na jedną parę tłumaczy, sposobu dystrybucji dźwięku do uczestników i tego, czy system tłumaczeń jest zamawiany osobno, czy razem z resztą techniki. Jeśli dopiero układasz cały budżet techniczny wydarzenia, sprawdź, co obejmuje kompletna obsługa AV konferencji — nagłośnienie i tłumaczenia dzielą tor dźwiękowy, ekipę i transport, więc zamawiane razem kosztują mniej niż suma dwóch osobnych zleceń.

Pięć pozycji, z których zbudowana jest każda wycena

Oferta na tłumaczenie symultaniczne bywa jedną linijką z ceną „za komplet" albo tabelą na dwie strony. Za obiema stoi zawsze ten sam zestaw pięciu pozycji. Znając je, porównasz propozycje, które na pierwszy rzut oka są nieporównywalne.

1. Honoraria tłumaczy

Pozycja największa i najmniej negocjowalna. Tłumacze symultaniczni pracują wyłącznie w parach na jeden język i zmieniają się co 20–30 minut, bo obciążenie poznawcze przy jednoczesnym słuchaniu i mówieniu powoduje mierzalny spadek jakości po około pół godzinie ciągłej pracy. Zamówienie jednego tłumacza „bo to tylko trzy godziny" jest możliwe wyłącznie przy krótkich, prostych formatach i zawsze odbywa się kosztem precyzji. Stawka rozliczana jest w blokach, nie w godzinach — o czym za chwilę.

2. Kabina i konsole

Kabina dźwiękoszczelna to nie budka z pleksi, tylko konstrukcja o określonych parametrach izolacyjności, wentylacji i widoczności. Norma ISO 4043 opisuje kabiny przenośne, ISO 2603 — stałe, zabudowane w centrach kongresowych. Typowa kabina dwuosobowa ma wymiary 1,6 × 1,6 × 2,0 m, kabina trzyosobowa jest szersza o 80 cm. Wynajem z montażem to 1 200–2 500 zł za dobę i w tej cenie zwykle są już dwie konsole tłumacza ze słuchawkami.

3. Dystrybucja dźwięku do uczestników

Sygnał z kabiny musi dotrzeć do słuchawek na sali. Standardem konferencyjnym jest transmisja w podczerwieni: cyfrowy nadajnik zasila promienniki rozstawione po sali, a uczestnicy odbierają sygnał na odbiornikach z słuchawką. Zaletą jest brak przenikania sygnału przez ściany, co ma znaczenie przy sesjach równoległych w sąsiednich salach. Wadą — wymóg bezpośredniej widoczności promiennika, przez co filary i głębokie balkony wymagają dołożenia jednostek.

4. Technik systemu

Osoba, która montuje instalację, kalibruje poziomy, rozdaje i zbiera odbiorniki oraz reaguje, gdy w połowie panelu jeden z kanałów zaczyna trzeszczeć. Stawka: 800–1 400 zł za dzień eventu plus 400–700 zł za dzień montażowy. To pozycja, którą przy oszczędzaniu wykreśla się jako pierwszą, i jest to najdroższa oszczędność w całym zestawieniu — system tłumaczeń bez operatora oznacza, że w razie problemu obsługą 200 słuchawek zajmuje się osoba z recepcji.

5. Logistyka i przygotowanie

Transport kabin liczy się inaczej niż transport nagłośnienia, bo jedna kabina to około 250 kg w kilkunastu elementach i zajmuje realną przestrzeń w samochodzie. Dojazd w promieniu 50 km to 400–900 zł, przy realizacji 300 km od magazynu — 2 500–4 000 zł wraz z noclegiem ekipy. Do tego dochodzą koszty dojazdu i noclegu tłumaczy spoza miasta: 400–900 zł na osobę, jeśli konferencja zaczyna się przed 10:00.

Stawki tłumaczy: bloki, języki i dopłaty za specjalizację

Rynek tłumaczeń konferencyjnych nie rozlicza się godzinowo. Podstawową jednostką jest blok — najczęściej czterogodzinny (pół dnia) albo ośmiogodzinny (dzień). Praktyka wypracowana w środowisku zrzeszonym w AIIC zakłada, że efektywny czas pracy przy mikrofonie w ramach dnia nie powinien przekraczać sześciu godzin, a wszystko powyżej uruchamia nadgodziny albo wymaga trzeciej osoby w kabinie.

Kluczowa konsekwencja praktyczna: konferencja trwająca 4 godziny i 15 minut jest rozliczona jak pełny dzień w niemal każdej ofercie na rynku. Przesunięcie ostatniego panelu o kwadrans w harmonogramie potrafi więc kosztować 2 000 zł, i to jest jeden z niewielu przypadków, w których organizator ma pełną kontrolę nad kwotą na fakturze.

Stawki tłumaczy symultanicznych za osobę, netto, Polska 2026
Kombinacja językowa Blok 4 godziny Dzień do 8 godzin Godzina nadliczbowa
Angielski – polski1 100–1 800 zł1 800–3 000 zł250–450 zł
Niemiecki, francuski, rosyjski1 200–2 000 zł2 000–3 300 zł280–500 zł
Hiszpański, włoski, ukraiński1 300–2 100 zł2 100–3 500 zł300–520 zł
Języki rzadkie (chiński, japoński, arabski)1 900–3 200 zł3 200–5 500 zł450–800 zł
Polski język migowy (PJM)900–1 500 zł1 600–2 800 zł220–400 zł
Dopłata za specjalizację (medycyna, prawo, IT)+15–30% do stawki podstawowej
Dopłata za tłumaczenie przekaźnikowe (relay)+10–20% dla kabiny pivot

Dlaczego zawsze dwie osoby na kabinę

To pytanie wraca w każdej negocjacji budżetu. Odpowiedź jest fizjologiczna, nie cenowa: tłumaczenie symultaniczne wymaga równoległego wykonywania czterech operacji — słuchania, analizy, przekładu i mówienia — z opóźnieniem rzędu 2–4 sekund względem mówcy. Badania obciążenia poznawczego w tym zawodzie konsekwentnie pokazują wzrost liczby opuszczeń i błędów po 25–30 minutach ciągłej pracy. Druga osoba w kabinie nie odpoczywa biernie: notuje liczby, nazwy własne i skróty, podaje je zmienniczce na kartce i przejmuje mikrofon przy zmianie.

Kiedy wystarczy jedna osoba

Są trzy sytuacje, w których pojedynczy tłumacz jest uzasadniony i wykonawca się na to zgodzi: sesja krótsza niż 60 minut, tłumaczenie szeptane dla jednej lub dwóch osób przy stole oraz krótkie wystąpienie powitalne w ramach dłuższej konferencji prowadzonej po polsku. Powyżej godziny każda oferta z jedną osobą na kabinę powinna zapalić lampkę — albo wykonawca nie zna standardu, albo świadomie przenosi ryzyko na klienta.

Sprzęt: kabina, konsole, promienniki, odbiorniki

Sprzęt do tłumaczeń jest zaskakująco tani w stosunku do pracy ludzi — do momentu, w którym liczba odbiorników przekroczy dwieście sztuk. Wtedy ta jedna pozycja zaczyna dominować w części technicznej budżetu.

Stawki dobowe wynajmu systemu do tłumaczeń, netto
Element Funkcja Stawka za dobę
Kabina przenośna ISO 4043, 2 osobyIzolacja akustyczna, stanowisko pracy1 200–2 500 zł
Kabina 3-osobowa lub podwyższonaKongresy wielojęzyczne, relay1 800–3 200 zł
Konsola tłumacza (interpreter desk)Wybór kanału, relay, mikrofon250–450 zł
Nadajnik cyfrowy IR, 4–32 kanałySerce systemu podczerwieni500–1 200 zł
Promiennik podczerwieni 25 WPokrycie 250–450 m² sali180–350 zł
Odbiornik IR ze słuchawkąOdbiór na uczestnika8–20 zł / szt.
Zestaw tour guide (nadajnik + 30 odb.)Tłumaczenie mobilne, wizyty studyjne600–1 400 zł
Mikrofon dyskusyjny na stół prezydialnyŹródło sygnału dla tłumaczy90–180 zł / szt.
Podgląd wideo do kabiny (monitor + tor)Kabina bez widoku na scenę350–700 zł
Technik systemu, dzień eventuObsługa, kalibracja, wydawanie odbiorników800–1 400 zł

Trzy uwagi do czytania tej tabeli. Po pierwsze, odbiorniki wycenia się na sztuki, nie na uczestników — przy 300 gościach, z których po polsku rozumie 200, zamawia się zwykle 120–150 sztuk, a nie 300, i to jest pierwsza sensowna oszczędność. Po drugie, przy zamówieniach powyżej 200 odbiorników standardem jest rabat ilościowy 15–25%. Po trzecie, praktycznie każda firma pobiera kaucję za zgubione odbiorniki w wysokości 300–600 zł za sztukę — przy tysiącu uczestników i braku kontroli wydawania to realna pozycja kosztowa, którą pokrywa organizator.

Ile promienników potrzebuje sala

Reguła praktyczna: jeden promiennik 25 W obsługuje 250–450 m² powierzchni, przy czym wartość spada wraz z liczbą kanałów. System czterojęzyczny wymaga większej gęstości niż jednojęzyczny, bo sygnał niesie więcej danych. Sala na 300 osób w układzie teatralnym to zwykle 400–500 m², czyli dwa promienniki przy jednym języku i trzy do czterech przy czterech. Każdy filar, głęboki balkon i wnęka pod antresolą to potencjalny cień akustyczny wymagający dołożenia jednostki — i to jest powód, dla którego wizja lokalna przed wyceną nie jest kurtuazją, tylko elementem kalkulacji.

Kabina, tour guide czy tłumaczenie zdalne — co wybrać

Nie każde wydarzenie wymaga pełnej kabiny. Trzy rozwiązania różnią się ceną o rząd wielkości i mają rozłączne zastosowania, a najczęstszy błąd budżetowy polega na wybraniu droższego tam, gdzie tańsze wystarcza — albo odwrotnie, tańszego tam, gdzie nie ma prawa zadziałać.

Porównanie trzech metod dostarczenia tłumaczenia symultanicznego
Kryterium Kabina + podczerwień Tour guide (2,4 GHz) Zdalne (RSI)
Koszt sprzętu na dzień3 000–8 000 zł600–2 500 zł1 500–4 500 zł (platforma)
Maksymalna liczba słuchaczyBez praktycznego limituDo 60–80 osóbBez limitu
Jakość dźwięku dla tłumaczaPełna, izolacja od saliOgraniczona, hałas otoczeniaZależna od łącza i mikrofonu mówcy
Liczba języków równolegle4–32 kanały1–4 realniePraktycznie dowolna
Czas montażu2–4 godziny15–30 minutTesty techniczne dzień wcześniej
Typowe zastosowanieKonferencje, kongresy, WZAWizyty w zakładzie, targi, szkoleniaEventy hybrydowe, spotkania zarządów
Główne ryzykoMiejsce na kabinę w saliZmęczenie tłumacza, hałasAwaria łącza, opóźnienie sygnału

Kiedy tour guide naprawdę wystarczy

System tour guide to nadajnik z mikrofonem i komplet odbiorników pracujących w paśmie 2,4 GHz lub UHF. Tłumacz stoi obok grupy i mówi do mikrofonu — bez kabiny, bez izolacji, bez konsoli. Sprawdza się przy wizytach referencyjnych w zakładzie produkcyjnym, oprowadzaniu po targach i kameralnych szkoleniach do 60 osób. Nie sprawdza się na sali konferencyjnej z nagłośnieniem, bo tłumacz musi mówić głośno, przez co przeszkadza pozostałym uczestnikom i sam nie słyszy dobrze mówcy. Granica jest dość ostra: jeśli wydarzenie ma scenę i mikrofon dla prelegenta, tour guide jest rozwiązaniem prowizorycznym.

Tłumaczenie zdalne — co się faktycznie oszczędza

W modelu RSI tłumacze pracują z hubu albo z własnych stanowisk, a sygnał audio i wideo z sali trafia do nich przez dedykowaną platformę. Znikają koszty kabiny, dojazdu i noclegu, pojawiają się koszty platformy oraz — to pozycja regularnie pomijana — wysokiej jakości toru sygnałowego. Norma ISO 20108 wymaga dla tłumaczenia zdalnego pasma audio 125 Hz – 15 kHz, czyli znacznie szerszego niż typowa telekonferencja. Praktycznie oznacza to osobny wyjście z konsolety realizatora, symetryczne łącze minimum 20 Mbit/s i test techniczny dzień wcześniej. Realna oszczędność względem kabiny wynosi 20–35%, nie 70%, jak zakłada się na etapie pierwszego szacunku.

Jeśli nie masz jeszcze rozstrzygnięte, który tryb pasuje do formatu Twojego wydarzenia, punkt wyjścia znajdziesz w przewodniku o tym, jakie tłumaczenie wybrać na konferencję — porównuje symultaniczne, konsekutywne i migowe pod kątem formatu, a nie samej ceny.

Trzy scenariusze budżetowe rozpisane na pozycje

Poniżej pełne rozpiski dla formatów, które w praktyce pokrywają większość zapytań firmowych. Każda zawiera sprzęt, ludzi i transport w promieniu 50 km od magazynu.

Konferencja dla 100 osób, jeden język — 6 000–11 000 zł netto

Sala hotelowa, sześć godzin programu, prelegent zagraniczny w dwóch sesjach, reszta po polsku. Zestaw: jedna kabina dwuosobowa, dwie konsole, nadajnik czterokanałowy, dwa promienniki, 60–80 odbiorników, technik na cały dzień i dwoje tłumaczy angielsko-polskich. Montaż w dniu wydarzenia od 6:30, próba dźwięku o 8:00.

Najczęstsza pułapka w tym scenariuszu jest harmonogramowa. Program „od 9:00 do 16:00" to siedem godzin, czyli godzina ponad standardowy blok — przy dwóch tłumaczach oznacza to dopłatę 500–900 zł. Skrócenie ostatniego panelu o 45 minut albo przesunięcie startu na 9:30 usuwa tę pozycję z faktury w całości.

Konferencja dla 300 osób, dwa języki — 11 500–21 000 zł netto

Dwie kabiny stojące obok siebie w tylnej części sali, cztery konsole, nadajnik ośmiokanałowy, trzy do czterech promienników, 150–180 odbiorników, czworo tłumaczy, technik plus asystent do wydawania i zbierania sprzętu. Przy tej skali dochodzi podgląd wideo do kabin, bo z tyłu sali na 300 osób nie widać slajdów, a tłumaczenie prezentacji bez widoku na ekran jest zgadywanką.

Nowa pozycja kosztowa, która pojawia się dokładnie tutaj: obsługa wydawania odbiorników. Sto pięćdziesiąt sztuk wydanych za dowód lub wizytówkę to około 40 minut pracy dwóch osób przy rejestracji i drugie tyle przy zbieraniu. Bez tego procesu ubytek sięga 5–12% sztuk, czyli przy kaucji 400 zł od sztuki nawet 7 000 zł strat.

Kongres dla 800 osób, cztery języki, dwa dni — 40 000–70 000 zł netto

Cztery kabiny, ośmioro tłumaczy w pierwszym dniu i ośmioro w drugim, nadajnik szesnastokanałowy, sześć do ośmiu promienników w sali plenarnej plus osobne systemy w salach równoległych, 500–600 odbiorników, dwóch techników i koordynator. Do tego kabina pivot, czyli przekaźnikowa: gdy mówca posługuje się językiem, którego nie zna żadna z pozostałych kabin, jedna z nich tłumaczy na angielski, a reszta pracuje na tym sygnale.

Przy tej skali honoraria po raz pierwszy przekraczają dwukrotność kosztów sprzętu i tak powinno być. Oferta, w której przy czterech językach i dwóch dniach zespół tłumaczy wyceniony jest poniżej 40% wartości zlecenia, oznacza zwykle jedno z dwóch: albo zaplanowano jedną osobę na kabinę, albo kabiny są rozliczone jako trzydniowe, a tłumacze jako półdniowi. Warunki techniczne takich wydarzeń rozkłada szczegółowo materiał o tym, jakie ma wymagania AV i tłumaczeniowe kongres naukowy i medyczny.

Logistyka, ustawienie kabin i wymagania sali

Tłumaczenie symultaniczne jest jedyną częścią techniki eventowej, która potrzebuje własnej powierzchni w sali — i to powierzchni z widokiem na scenę. Ta kwestia rozstrzyga się na etapie wyboru obiektu, nie na etapie zamawiania sprzętu.

Miejsce. Kabina dwuosobowa zajmuje 2,6 m² podstawy, ale realne zapotrzebowanie to 4–5 m² wraz z dojściem, miejscem na case'y i przestrzenią na otwarcie drzwi. Cztery kabiny obok siebie to około 20 m² wyjęte z sali. Wysokość pomieszczenia musi wynosić minimum 2,3 m, a przy kabinach podwyższonych na podeście — 2,8 m.

Widoczność. Norma ISO 4043 zakłada bezpośredni widok tłumacza na mówcę i na ekran. Jeśli układ sali tego nie pozwala — bo kabiny stoją za kolumną albo w bocznej wnęce — konieczny jest tor podglądu wideo z kamery skierowanej na scenę oraz drugi sygnał ze splitera prezentacji. To 350–700 zł za dobę i pozycja, o której przypomina się zwykle w dniu montażu.

Zasilanie i sygnał. Cztery kabiny z konsolami i podglądem pobierają około 2 kW, czyli mieszczą się w jednym obwodzie 16 A, ale muszą to być gniazda o pewnym uziemieniu, bo pętla masy w torze tłumaczeniowym daje przydźwięk słyszalny w każdej ze stu pięćdziesięciu słuchawek naraz. Sygnał do kabin idzie z konsolety realizatora dźwięku jako osobna szyna — i to musi być ustalone z ekipą nagłośnieniową przed montażem, nie w trakcie.

Materiały dla tłumaczy. Pozycja darmowa, a wpływająca na jakość mocniej niż większość płatnych. Prezentacje, agenda, lista nazwisk z funkcjami, słownik skrótów firmowych i teksty wystąpień przekazane na 5–7 dni przed wydarzeniem podnoszą precyzję przekładu w stopniu, którego nie kupi się żadnym sprzętem. Materiały dostarczone rano w dniu konferencji są w praktyce bezużyteczne — tłumacz nie zdąży ich przeczytać między próbą a startem.

Siedem błędów, które podnoszą rachunek

  1. Zamawianie odbiorników dla wszystkich uczestników. Realne wykorzystanie na konferencji z jednym językiem obcym to 30–50% sali. Zamówienie 300 sztuk zamiast 150 to nadwyżka 1 500–3 000 zł, która nie robi nic.
  2. Harmonogram przekraczający blok o kilkanaście minut. Program kończący się o 16:15 zamiast 16:00 uruchamia nadgodziny dla całego zespołu. Przy czterech tłumaczach to 1 000–2 000 zł za kwadrans.
  3. Brak wizji lokalnej przy sali z filarami. Cienie w podczerwieni ujawniają się dopiero po montażu i wymagają dołożenia promienników na miejscu — zwykle po stawce awaryjnej.
  4. Zamawianie tłumaczeń osobno od nagłośnienia. Dwie firmy to dwa transporty, dwie ekipy i dwa razy ten sam czas montażu. Jedna organizacja i obsługa konferencji obejmująca całość jest zwykle o 15–25% tańsza od sumy części.
  5. Przekazanie materiałów w dniu wydarzenia. Nie podnosi ceny bezpośrednio, ale obniża jakość na tyle, że część uczestników przestaje korzystać ze słuchawek — a to jest cały budżet wyrzucony przy zachowaniu pełnej faktury.
  6. Brak procedury wydawania odbiorników. Ubytek 5–12% sztuk przy kaucji 300–600 zł za sztukę to koszt porównywalny z honorarium jednego tłumacza.
  7. Rezerwacja na dwa tygodnie przed terminem w szczycie sezonu. Od września do połowy grudnia dobrzy tłumacze z rzadszymi kombinacjami językowymi są zajęci z dwumiesięcznym wyprzedzeniem. Późne zamówienie oznacza albo gorszy zespół, albo dopłatę pilnościową 15–25%.

Jak czytać ofertę i o co zapytać przed podpisem

Oferta wartościowa rozdziela honoraria tłumaczy od kosztów sprzętu i podaje liczbę osób na kabinę. Pozycja „tłumaczenie symultaniczne EN–PL, 1 dzień — 9 000 zł" nie pozwala sprawdzić ani jednej istotnej rzeczy. Sześć pytań przed podpisem:

  • Ilu tłumaczy przypada na jeden język? Odpowiedź inna niż „dwoje" przy wydarzeniu dłuższym niż godzina wymaga wyjaśnienia na piśmie.
  • Do której godziny obowiązuje stawka i ile kosztuje godzina powyżej? Najczęstsza rozbieżność między dwiema ofertami, które wyglądają na porównywalne.
  • Ile odbiorników jest w cenie i jaka jest kaucja za sztukę? Oraz kto fizycznie je wydaje i zbiera — organizator czy wykonawca.
  • Czy kabiny mają widok na scenę, a jeśli nie, czy podgląd wideo jest wliczony? Pozycja za 350–700 zł, która pojawia się na fakturze, jeśli nie było jej w ofercie.
  • Kiedy tłumacze potrzebują materiałów i w jakiej formie? Poważny wykonawca poda konkretny termin i wyśle przypomnienie. Brak tematu w rozmowie oznacza, że nikt nie planuje przygotowania merytorycznego.
  • Co się dzieje przy awarii nadajnika w trakcie sesji? Firma z zapasem wozi drugi nadajnik i komplet 20–30 zapasowych odbiorników. Bez tego awaria kończy tłumaczenie na resztę dnia.

Warto też ustalić na piśmie, kto odpowiada za nagrywanie kanałów tłumaczeniowych, jeśli konferencja ma być udostępniona później. Rejestracja osobnej ścieżki dla każdego języka to koszt rzędu 300–600 zł, a jej brak oznacza, że materiał pokonferencyjny istnieje wyłącznie w języku oryginału — mimo że za przekład zapłacono pełną stawkę.

Najczęstsze pytania

Czy tłumaczenie symultaniczne jest droższe od konsekutywnego?

Za godzinę pracy — tak, symultaniczne kosztuje 1,5–2 razy więcej, bo wymaga dwóch osób i sprzętu. Za wydarzenie — zwykle nie. Tłumaczenie konsekutywne polega na przekładzie po fragmentach wypowiedzi, co wydłuża każde wystąpienie o 80–100%. Konferencja z sześcioma prelekcjami po 30 minut przestaje mieścić się w jednym dniu, a wtedy dochodzą koszty sali, cateringu i drugiego dnia dla wszystkich. Poniżej trzech godzin programu konsekutywne wychodzi taniej, powyżej — symultaniczne.

Ile odbiorników zamówić przy 400 uczestnikach?

Punkt wyjścia to 35–45% liczby uczestników przy jednym języku obcym, czyli 140–180 sztuk. Jeśli konferencja jest w większości anglojęzyczna i tłumaczenie idzie na polski, proporcje się odwracają i sensowne jest 60–70%. Przy pierwszej edycji wydarzenia warto zamówić 10% zapasu i ustalić z wykonawcą, że niewykorzystane sztuki nie są rozliczane — część firm to akceptuje przy zamówieniach powyżej 150 odbiorników.

Czy da się wynająć sam sprzęt, bez tłumaczy?

Tak i jest to częsty układ, gdy firma ma stałych tłumaczy albo korzysta z zespołu narzuconego przez klienta zagranicznego. Wynajem samego systemu z technikiem to 3 000–8 000 zł za dobę w zależności od liczby kanałów i odbiorników. Odwrotny wariant — sami tłumacze bez sprzętu — jest ryzykowny, bo odpowiedzialność za tor dźwiękowy rozmywa się między dwóch wykonawców i w razie problemu z sygnałem żaden go nie przejmuje.

Co to jest kabina pivot i kiedy jest potrzebna?

Kabina pivot (przekaźnikowa) to stanowisko, którego przekład służy jako źródło dla pozostałych kabin. Potrzebna jest wtedy, gdy mówca posługuje się językiem, którego nie zna żaden inny zespół — na przykład przy prelegencie japońskim na kongresie z kabinami EN, DE i FR. Kabina japońska tłumaczy na angielski, a pozostałe pracują na tym sygnale. Kosztuje 10–20% więcej od zwykłej i dokłada 2–3 sekundy opóźnienia w językach końcowych, co bywa widoczne przy reakcjach sali na żart.

Ile trwa montaż systemu do tłumaczeń?

Jedna kabina z nadajnikiem i dwoma promiennikami: 2–3 godziny dla dwóch osób, wliczając kalibrację i test wszystkich kanałów. Cztery kabiny z podglądem wideo i systemem w salach równoległych: 5–7 godzin, w praktyce cały dzień montażowy w przeddzień. Do tego zawsze doliczyć 45 minut na próbę z realizatorem dźwięku, bo sygnał do kabin idzie z jego konsolety i musi być sprawdzony przy pełnym nagłośnieniu sali.

Czy tłumacz może pracować z domu?

Może i przy odpowiedniej infrastrukturze różnica w jakości jest niewielka, ale warunki są ostre. Wymagane minimum to symetryczne łącze 20 Mbit/s po kablu (nie Wi-Fi), mikrofon studyjny, wyciszone pomieszczenie i zasilanie awaryjne. Norma ISO 20108 wymaga dla trybu zdalnego pasma audio szerszego niż standardowa telekonferencja, więc dźwięk musi wyjść z sali osobną, dedykowaną ścieżką. Największym realnym ryzykiem nie jest jakość przekładu, tylko awaria łącza po stronie tłumacza — i dlatego przy wydarzeniach o dużej stawce standardem jest hub, czyli wspólna lokalizacja z zapasowym łączem i technikiem na miejscu.

Czy tłumaczenie na język migowy liczy się tak samo?

Zasada dwóch osób i zmiany co 20–30 minut obowiązuje tak samo, ale reszta parametrów jest inna. Tłumacz PJM nie potrzebuje kabiny — potrzebuje miejsca w kadrze i oświetlenia: równomiernego światła przedniego bez cieni na twarzy i dłoniach oraz jednolitego, kontrastowego tła. Przy transmisji online dochodzi wymóg stałego okna z tłumaczem zajmującego minimum 1/6 kadru. Stawki są niższe od symultanicznych na języki obce o mniej więcej 20–30%, ale dochodzi koszt oświetlenia i osobnego toru kamerowego, więc różnica w budżecie całkowitym jest mniejsza, niż wynikałoby z samych honorariów.

Autor artykułu

Natalia Wróblewska

Natalia Wróblewska

Event & Media Producer

Absolwentka Zarządzania Kulturą na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz podyplomowych studiów z Produkcji Telewizyjnej i Filmowej na Uniwersytecie Warszawskim. Karierę zaczynała jako koordynatorka produkcji w TVN, gdzie przez trzy lata odpowiadała za realizację transmisji na żywo i eventów telewizyjnych.

Zweryfikowany ekspert w branży eventowej i AV

Powiązane artykuły